| cyrografblog |
| ::księga
gości:: 2011 marzec 2010 październik wrzesień 2008 czerwiec maj marzec 2007 listopad październik wrzesień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień |
(NIE)PRAWDOPODOBNA HISTORIA WSZECHRZECZY Kiedyś, a z naszego punktu postrzegania istoty czasu, pewnie bardzo dawno temu, był sobie punkt. Maleńki, chciałoby się powiedzieć, okruszek nicości. Warunki, w których istniał, były dla niego wprost idealne, sam miał zero wymiarów, przestrzeń wokół niego również nie istniała, więc stanowił istotę owej wszechrzeczy. Zawierał się w niej, a ona go okalała, a stosunek z obu stron wynosił 100%, jednak moglibyśmy pomyśleć, co mu z tego przychodziło oprócz nieistnienia? A no nic! I tu właśnie rozpoczyna się niebędący początek historii wszechistnienia. Punkt zdawał się nie istnieć sobie spokojnie gdy tu nagle ni stąd, ni zowąd pojawiło się w nim uczucie frustracji, a była to pierwsza rzecz, która skaziła perfekcję ówczesnego niebytu. Niebędąca kropeczka spojrzała w prawo, później w lewo i okazało się, że ani prawo, ani lewo nie istnieją... -Ja pitolę!- Pojawiła się pierwsza świadoma myśl. - Ja pitolę, ja pitolę, ja pitolę! - złorzeczył punkt niebędącymi słowami – Co mam teraz zrobić? – pomyślał – mógłbym przeto podejść do kuchenki, by ukąsić okruszek żadnej rzeczy ale nie mam ząbków, mógłbym trącić łokietkiem skrawek nicości ale łokietka też nie mam, a i skrawki nie istnieją. - JA PITOLĘ!- Zasępił się więc punkt i dumał, i dumał, i dumał w nieskończoność, a jako że czas nie istniał z dumania otrząsnął się po zerowej chwili i znów pomyślał – Co to, to nie, mam dość! - I wyprysnął ze swej bezwymiarowej bańki po czym począł gnać przed siebie. Swymi maleńkimi nóżkami robił maleńkie kroczki, a jego maleńkie stópki zostawiały na kartach nicości znikomej wielkości, również punktowe ślady. Punkt nie wiedział, co czyni i jak ważne jest to, co właśnie robi. Rozpoczęło się tedy kwantowanie odległości, powstała również analogia, ale o niej później! Tutaj może tylko mała dygresja, niektórzy pewnie mnie zapytają skąd punkt ów miał nóżki i stópki, odpowiem tylko, że nie wiem tego ja, a i wtedy nikt tego nie wiedział, jako że poza samym punktem wszystko zdawało się bardzo, ale to bardzo nie istnieć, więc miał i już. Gnał tak i gnał, wtem uderzył się kolankiem o coś, a był to rant nieskończoności, czyli jego własne plecy. Wszakże w mgnieniu oka, bądź jeszcze szybciej dogonił sam siebie. Nie istniał przeto czas, nie istniały wymiary, więc przebycie nieskończonej ilości kroków również nic nie trwało, toteż pomalowanie nicości pierwszą linią prostą nie było zbyt trudne dla naszego okruszka. Zatrzymała się więc nasza zerowymiarowa bryłka, spojrzała w prawo, spojrzała w lewo i oczkom swym nie mogła uwierzyć. Istniało prawo i lewo! Powstał pierwszy wymiar! Jednak nie było tak słodko, jakby się zdawać mogło. Kroczki, które stawiał miały również wielkość punktową, jako że nic mniejszego nie istniało. Co się okazało ślady, których narobił nieskończoność były również punktami, nieskończona ilość jego kopii, kopii naszego małego przyjaciela. W pierwszej chwili punkt nie posiadał się ze szczęścia, wreszcie nie był sam, bracia jego również ze szczęścia się nie posiadali i trwałoby to tak jeszcze pewnie z niewiadomoilość nietrwań, gdyby nie to, że gdzieś na krańcach nieokreśloności jeden kropek trącił swego kompana (tego tuż po prawej) łokciem. Co robisz matole??? Wrzasnęła kropeczka. -Nic- odpowiedziała druga ironicznie. I faktycznie nic nie robiła, kwanty odległości były tak maleńkie, że nawet bezwymiarowe punkty obijały się o siebie stukając się nawzajem po maleńkich kolankach i robiąc sobie niebędące siniaczki. Doszło więc do liniowej frustracji i buntu rzeczywistości przeciwko wielkości kwantu odległości. Niektóre punkty powyjmowały transparenty- CHCEMY WIĘCEJ PRZESTRZENI- i choć nie wiedziały do końca, (ani nawet do początku) czym jest przestrzeń, takie hasła się pojawiały, były również inne teksty np.: MÓJ KOLEGA MA PUSTKĘ WE ŁBIE (a było w tym dużo prawdy), BEZWYMIAROWIEC Z PRAWEJ MNIE PODEPTAŁ, ZLIKWIDOWAĆ GO!, albo UWAŻAJCIE NA TEGO Z KRAŃCÓW OSI, TO PODPIERDALACZ! Lub DAJCIE MI TUNELIK KWANTOWY. Rozpoczęła się więc pierwsza rebelia w niebędącym świecie. Jako, że punkty były dokładnymi kopiami naszej pierwszej bryłki pomyślały sobie, A CO JA MAM SIĘ Z DEBILEM SZARPAĆ, i wszystkie, jak jeden mąż pobiegły w bok, jedne w prawo inne w lewo w stosunku do prostej, którą tworzyły, w mgnieniu oka nicość zapełniła się od śladów maleńkich punktowych stópek, a gdy wszystkie znów spotkały się na krańcach nieskończoności wpadając na swoje plecy, powstała pierwsza płaszczyzna. Pędzone frustracją dzikie hordy wymiarowych pyłków gnały szaleńczo w poszukiwaniu wolnej pustki, gdzie mogłyby znaleźć choćby troszkę czystej nicości, by rozprostować swe złajane nieskończonymi podróżami kolanka, niestety, powstawały tylko kolejne samopodobne rzeczywistości wynikające same z siebie i będące swoją przyczyną, a każda większa o wymiar od poprzedniej i zarazem mniejsza od kolejnej, a że czas nie istniał nadal, wszytko to stało się w jednym momencie. Powstała fraktalna natura wszechrzeczy, ale wracając do dziejów naszych maleńkich przyjaciół. Punkty nagle zatrzymały się, spojrzały w lewo, w prawo, w górę, w dół, w ana i w kata i spoglądały, i spoglądały przez nieskończoną ilość wymiarów, i nadziwić się nie mogły. Nigdzie już nie było nicości, była nieskończona, zapełniona nimi zdefiniowana fraktalnym prawzorem wszystkość. Zadumały się tedy nad swoim położeniem, zadumał się również nasz główny bohater, tak, ta pierwsza maleńka bryłka o niebędących nóżkach, sprawca wszystkiego. Dumał i dumał i trwałoby to eony, gdyby nie to, że, jak już wspomniałem, nie istniał jeszcze czas. Wtem spojrzał drobinek we wszystkich kierunkach i zrozumiał sam siebie, zrozumiał całą ówczesną rzeczywistość, jako, że sam był jej twórcą, w niej się zawierał, a ona go definiowała, „nie był” tak jeszcze przez „moment”, po czym rzekł, JESTEM, KTÓRY JESTEM i zaczął być świadomie. Wszystkie punkty, jako że były dokładną jego kopią w tym samym momencie powiedziały to samo i rzeczwistość stała się świadomością i pokochała ten stan, a stan ten pokochał ją bezkresnie. Wszystkie nagle punkty po upływie nieskończonej ilości niebędących chwil wrzasnęły jednym głosem – NIECHAJ STANIE SIĘ ŚWIATŁOŚĆ, BO NAM TU KURNA CIEMNO! okrzyk ów był tak potężny, że porozciągał niektóre kwanty przestrzeni, by inne poskracać, wstrząsnął całym ówczesnym światem punkty zaczęły się o siebie obijać nieregularnie. Nastał chaos. Poczęły się tworzyć większe i mniejsze skupiska świadoprzestrzeni, które to zbliżając się do siebie i łącząc ze sobą stworzyły pierwszą iskierkę, kwant energii, a że skupisk tych była calutka nieskończoność nagle nastał niewyobrażalny wręcz blask i stała się światłość. Byt z bytu, światłość ze światłości, świadomość ze świadomości. Świadoma światłościomiłość istniała w tym wyjątkowym stanie wzbudzenia jeszcze przez nieskończenie krótki okres, po czym wspięła się na palce,........... rozwarła ramiona,............ pierś nadęła i............. O_o zakaszlała straszliwie, potknęła się o rąbek nieokreśloności i legła z potwornym hukiem na podłodze rzeczywistości, ale co to? - Gdzie jest moja noga, i gdzie moje stopy??? Jojczyła i kręciła się światłomiość w kółko tworząc stałe Dirac'a i Planck'a , o których to ww szczęśliwcy mieli się dowiedzieć dopiero po 15 mld lat ;) (JA PIERDOLĘ WLAZŁA MATKA I CHCE KASĘ, JAK ONA POTRAFI WSZYSTKO SPIERDOLIĆ, OD RANA MIAŁEM ŚWIĘTY SPOKÓJ, MYŚLI MI POUCIEKAŁY...!) SZATAN JEDEN. I tak powstała (przez moją matkę) alternatywna rzeczywistość, z bladej nieoznaczoności i kwantowego przypadku. Gdzie zatem była zaginiona część światłomiłości? I tu przyszedł z pomocą nasz mały przyjaciel i powiedział najważniejszą rzecz w historii niebędącego świata. - CHWILĘ TEMU – światłomiłość nagle uzyskała nieskończoną wiedzę o sobie, zaczęła być prawdziwie w dwóch odległych od siebie w czasie rzeczywistościach, które to niewiedzieć czemu nazwała niebem i piekłem. Energie z równoległych rzeczywistości zaczęły się ze sobą komunikować i łączyć w komplementarne pary, a robiły to w czasie i kochały ten stan. Postanowiły więc ekspandować poza kres wyobraźni, by nieść rzeczywistości dobrą nowinę. Tak też się stało. Blask dotąd niespotykany rozświetlił czasoprzestrzeń, kolejne ery hadronowe, leptonowe mijały rozwijając czas i wymiary. Z chaosu wyłonił się maleńki radosny chłopczyk. Wszechświat. Co było później? Po piętnastu miliardach lat przylecieli na ziemię kosmici i nauczyli ludzi smarkać na pędzące koło zamachowe, ale to już zupełnie inna historia :) Tekst ów dedykuję A, która sprawiła, że znów powrócłem do pisania. cyrograf 2011-03-17 19:13:04 skomentuj (2) ORĘDZIE DO NARODU POLSKIEGO O narodzie mój kochany Przez świat cały opluwany Z raną biedy, blizną zdrady Ty co widzisz same wady Zaraz wezmę cię pod pieczę Oraz gruntownie uleczę Mam ja lek, to cny napitek Inne leki to przeżytek Dobry w smaku, witaminy Zdrowy dla całej rodziny Zatem: cieślo i lekarzu Nauczycielko, kioskarzu Starcy, dzieci i kobiety PIJCIEŻ CO DZIEŃ WÓDKĘ Z METY! In nomine Patryk et bimber Et spirytus z lewy! Zdrowie! cyrograf 2010-10-22 13:21:00 skomentuj (3) tO SIĘ PORObIłO Kiedyś spotkałem betonowego Fantomasa na dynamo, opowiadał mi legendy o godzilli i czarującej rybolundzie, która kochała zakasywać głowę i wykurwiał mi w twarz ów acan, przeprondyltorniał wlytyrdy... Nie minęło 15 000 lat, a już był na ganku i witał się z gąską, tak się witał, że jej ujęło odbyt, a Rybolunda? A Rybolunda, (khe hke) po prostu piła tran. Wypiła miarkę, zjadła łaszt papy z dachu i śpiewała, śpiewała tak pięknie, że słuchały jej nawet ślimaki, które zamiast uszu miały oczy... Tylko Godzilla była nieco zazdrosna, zazdrość ją brała kiedy pewien snadny mąż, Kołtun Sieradzki, nalewał grochówy do imbryka... Ale już nie nalewa, już nie, NIGDY WIĘCEJ! Nie do imbryka. Jakie zatem prawidła płyną z owej opowieści, jakie dobra, jakie morały? A płyną, płyną wartkim strumieniem jak fasolowa z samowara. Otóż, i tu muszę nieco przycupnąć, muszę nieco odpocząć od tego szaleńczego tempa... Mam Cię w dupie czytelniku. Oto morał ;] cyrograf 2010-09-29 21:54:16 skomentuj (0) Chuj ze ślimakami! BOGA NIE MA! A PRZYNAJMNIEJ, ŻEBY BYŁ, MUSI GO NIE BYĆ DLACZEGO? MOGĘ TO UDOWODNIĆ.
Troszkę fizyki kwantowej.
E=h*v, gdzie h, to stała Planck'a, a częstotliwość, to v=c/l, gdzie "c", to prędkość fazowa, a "l", to długość fali.
Ergo E=h*c/l
Co by było, gdyby zmienić stałą Planck'a? Ktoś zaraz zapyta: "JAK TO ZMIENIĆ? PRZECIEŻ TO STAŁA!", ano zmienić, to że dźwięk rozchodzi się w powietrzu z prędkością 344 m/s nie powoduje, że nagle pod wodą będzie się rozchodził z tą samą prędkością, wszystko zależy od ośrodka, nie ma wartości stałych. Zmieniamy stałą Plancka'a :D
Biorąc pod uwagę ww. wzór, jeśli stała P. zmaleje, to zmaleje również energia, nie trzeba skończyć fizyki, żeby to zauważyć... Skoro prędkość światła jest prędkością przesyłu informacji, to zmniejszając stałą P. zmienimy opór przepływu. Co się nagle dzieje? Wszechświat napędzany taką samą ilością energii przy mniejszej stałej P. "pozwala sobie" na przyspieszenie prędkości światła odwrotnieproporcjonalnie do spadku wartości stałej P. Wnioskujemy dalej, czy zatem stała (zmienna) P. jest czymś, co rządzi wszystkimi wszechświatami? Ja bym zaryzykował, że każda stała z czegoś wynika, przypomnijmy sobie stałe wartości prędkości dźwięku, były stałe tylko w określonych sytuacjach. Ostateczny wniosek już za chwilę. Zastanówmy się jeszcze nad materią w takim wszechświecie:
m=E/c2
Przy mniejszej stałej P. masa wszystkiego byłaby mniejsza, zatem (tu już się nie będę rozpisywał, jak to działa) czas płynąłby szybciej, prędkość światła byłaby większa, czyli po prostu zwiększyłaby się prędkość przepływu informacji. Co jednak zrobić, aby zmienić wartość stałej P.? To banalne! (Analogia do fali dźwiękowej) Zmienić gęstość przestrzeni, po prostu zmodyfikować ośrodek. Jeśli będziemy, a w sumie dlaczego nie, zmniejszać stałą P. do 0, to okaże się, że w końcu osiągniemy nieskończony przepływ informacji, jako że prędkość światła osiągnie wartość nieskończoną, prędkość czasu również, masa zejdzie do 0, a gęstość przestrzeni przestanie istnieć. Osiągnąłem w ten sposób informacyjny hipernadprzewodnik. Coś, co mogłoby zaistnieć w takim wszechświecie, można by spokojnie nazwać Bogiem . Wiedziałoby wszystko, istniało poza czasem i przestrzenią, problem tylko w tym, że zerując stałą P. osiągnąłem wzór na nicość, piękną, harmoniczną, subtelną nicość. Zatem, żeby Bóg mógł zaistnieć, to ośrodek w którym ma zamiar byt swój zacząć musi przestać egzystować. cyrograf 2010-09-05 17:53:14 skomentuj (1) Uwaga! Kurde, nie było mnie tutaj 2 lata, dziwne, nostalgiczne uczucie, bloga odhasłowuję z uwagi na pewne uwagi godne uwagi. Następnym razem postaram się napisać, w jaki sposób ślimaki zawładną światem, a tymczasem, UWAGA.... (!), idę. Nieźle nie? :) cyrograf 2010-09-04 13:53:57 skomentuj (0) . Nadgodziny w Dell'uSiedzi Dell'owicz pracą zraniony, Grymas mu krzywi fizys spłoniony Siedzi i patrzy, patrzy, nie wierzy Tysiąc systemów na niego bieży... Binarne stwory jaźń jego łają Ciałem fizycznym poniewierają Wrzask tylko słyszy supervisora: "Target wyrabiaj!"... -Ech Moiro chora! -Czemu mnie takim losem skarałaś? -Czemu mię dumę, godność zabrałaś? Lecz Moira milczy, pusto spogląda Dell'owicz cierpi, końca wygląda Nieludzkich kaźni, pracy nad miarę, Dni nicujących byt jego w marę, Dni od lat dłuższych, lat od eonów, Sekund straszniejszych od oblicz demonów, Lecz końca nie ma, nigdy nie będzie! Target jest święty i tak jest wszędzie! Siedźcie więc, róbcie "Trybiki mikre"! Co tam mówicie? (...) Tak... wiem..., to przykre. I chuj cyrograf 2008-06-08 13:50:08 skomentuj (0) Test: Był test inteligencji Wechsler'a, był również test matryc Raven'a, przyszedł czas na test inteligencji Mazura! 1. Który wyraz nie pasuje? -kurwa -dupa -kutas -pizda -anglia -sutki -skurwysyn -pojeb Gdyby ktoś nie widział, to prawidłową odpowiedzią są "sutki", bo reszta to wulgaryzmy. 2. Uzupełnij ciąg: żarcie, dupa, gówno, sracz... - szambo - kaloryfer - doniczka - parowy rower - anglia - balustrada - usta ;) Tym razem nie podpowiadam... 3. Dwóch Anglików próbuje myśleć, co się wtedy dzieje? - coś - nic 4. Jaka jest suma ilorazów inteligencji dziesięciu statystycznych Anglików? - -15 - 2 - 7,53 - 167 - 12000 - 1/500 kwadragilionów (kwadragilion => dużo, żeby nie mówić w chuj) - anglicy nie mają ilorazu inteligencji, żeby im coś wychodziło w testach muszą robić iloczyn inteligencji. 5. Test ów ma 5 pytań. Ile pytań ma tenże test wg statystyczngo, zdającego z klasy do klasy, angielskiego nastolatka. Wskaż złą odpowiedź? - 0 (akurat ten nie potrafi liczyć) - 5 (przypadek? szczęście?) - 8 (nauczył się po 16 latach, ale i tak przedobrzył. Cóż, liczą się intencje, przynajmniej one się LICZĄ...) - 4,87 (klasa maturalna, prawie dobrze...) - 17 (studencka nonszalancja) Maksymalny wynik testu to 200 jednostek, minimalny, to 15 i zaproszenie na darmowego grill'a w Oświęcimskim krematorium z udziałem własnym. Dobracnoc. cyrograf 2008-05-12 09:50:47 skomentuj (4) |
Moje kochanie :* Niepokoje Dwiema słowie: moja narzeczona. Rzeczy spektakularne!!! Sałatoręki cz.VI... Tak to jest, kiedy sra się przyjaciółmi... Sałatoręki cz.V... To nie jest zdrowe... Sałatoręki cz.II... "Popilnuj moich ryb..." Ja tymczasem pójdę na koniec tęczy, tam czeka na mnie szczęście... Dzięki... Sałatoręki cz.IV... Mały chłopiec i ślub pod przymusem, czy kran i ślub z miłości... Żal mi tego malca... Sałatoręki cz.I... Ta animacja śni mi się po nocach. Jesteś wrażliwy? Hiperempatyczny? Nie oglądaj... Sałatoręki cz.III... Brak mi słów... Gorąco polecam... Ale to jest zboczone!!! Sałatoręki cz.VII... Niemal namacalne: samotność, smutek i cierpienie... Koszmarna ta animacja... Absolutna Rewelacja... Blogi, które odwiedzam (REGULARNIE) Blog Frendzla Myśliciel ;) Magnessium Jak maaagnes... Malkoholik Wampir - świr ;) Fekal Chcesz mieć odbyt rozwalony, do Fekala gnaj...szalony! Trupi Oddech Zdrowo pierdolnięta, byle tak dalej! ;) Jego Kobieta Tajemnicza nieznajoma z okolic Tarnowskich Gór ;) Gerberek Dobry duszek Ja Cyrograf W związku z tym, że "ktoś" mi podpierdolił stary nr gg, podaję nowy: 3915662 Z'analozowani :] Angel Of Rain Druga z'analozowana Refleksyjna Pierwsza z'analozowana |